Janusz Sanocki: Rozstanie z Kukizem! – Gdzie Honor przed Wyborcami ?

Pawła poznałem 10 lat temu, a od czterech lat pomagając mu – pracowałem dla idei, którą głoszę od dawna – JOW, zmiany w sądownictwie, nowa konstytucja. Tworzyłem Pawłowi Kukizowi wizerunek “męża stanu”, polityka, który zmierza do naprawy państwa. Cały jego przekaz ideowy pochodzi wprost ode mnie. Byłem też organizatorem tworzącego się Ruchu, pomysłodawcą i wykonawcą wielu wydarzeń, konferencji, spotkań itp. To ja organizowałem komitety referendalne i prowadziłem całą akcję, która w końcu płynnie przeszła w kampanię wyborczą.
Paweł dobrze głosił idee, o które walczyliśmy, ale co najmniej od roku narastało we mnie przekonanie, że Paweł Kukiz nie jest samodzielną osobą. Że stoi za nim i dyryguje jakiś “reżyser planu pierwszego”, niewidoczny dla szerszej publiczności, nawet dla mnie, wydający Pawłowi polecenia, które potem pojawiały się w postaci chaotycznych, niezrozumiałych decyzji personalnych i organizacyjnych. Budujemy (zgodnie z głoszonymi hasłami) oddolny ruch, a tu nagle na początku lipca Paweł Kukiz ogłasza na swoim fejsbuku 16-stu “reprezentantów Ruchu Kukiza” ludzi wziętych nie wiadomo skąd. Potem, kiedy zrobiła się burza tłumaczy mi w telefonicznej rozmowie: “Osaczyli mnie w Warszawie, a ciebie nie było”.

Ilość skandalicznych decyzji, jakich dopuściła się większość z wyznaczonych wówczas “Reprezentantów Ruchu Kukiza” była wręcz niebywała. Praktycznie podważyli oni zaufanie wielu ludzi, którzy zaangażowali się w tworzenie komitetów referendalnych, poświęcając własny czas oraz pieniądze na akcję referendalną i nagle zostali przez Pawła po prostu kopnięci.
Podobnie było z kształtowaniem list wyborczych. Niby była Rada Społeczna Ruchu, w skład której wchodziłem, ale i tak decyzje w wielu przypadkach zapadały w jakiś kompletnie niezrozumiały i nieprzejrzysty sposób. Pracujemy oto kilka dni i nocy w pocie czoła selekcjonując, wysłuchując kandydatów, konstruujemy wreszcie jakieś tam listy, a tu Kukiz jedzie gdzieś na jakieś Mazury i znad jeziora oznajmia o nie wiadomo skąd wziętych kandydatach z pierwszych trójek.

Najlepszym przykładem takiego kompletnie nieczytelnego podejmowania decyzji jest osoba Piotrka Liroya. Nie mam nic do niego, uważam go za inteligentnego człowieka i będzie to – mam nadzieję – dobry poseł. Chodzi tylko o to, że Rada Społeczna kompletnie nic nie wiedziała, że Liroy ma być w świętokrzyskim “jedynką”. Przyjeżdżam do domu po dwóch dobach spędzonych na obradach Rady i dowiaduję się o tym od dziennikarzy “Polsatu”.

Takich przypadków było oczywiście więcej, a w sumie składały się na sytuację, w której oficjalnie Paweł głosił jawność, oddolność, uczciwość, a robił coś dokładnie odwrotnego. Prawdę powiedziawszy zdewastował tworzący się Ruch, a z reprezentacji poselskiej – składającej się w dużej części z ludzi, od niego całkowicie uzależnionych – uczynił najbardziej wodzowską grupę w całym Sejmie. W żadnej z sejmowych partii nie ma takiego zamordyzmu jak w “obywatelskim” z nazwy klubie Kukiz’15.

Oczywiście było to dla mnie jak i dla każdego normalnego człowieka, który ma za sobą jakieś osiągnięcia indywidualne, jakąś społeczną historię i zaplecze i który poważnie traktuje głoszone przez siebie zasady – nie do przyjęcia.

Było to i nie do przyjęcia dla mnie, ale żeby było jasne ja sam z klubu Kukiz’15 nie odszedłem. Ja tylko postawiłem warunki – jawności, kolektywności decyzji, otwartej dyskusji. W odwecie Paweł Kukiz zainicjował nagonkę na mnie i posłowie w głosowaniu postanowili mnie do klubu nie przyjmować. Za tą decyzją głosowało 27 posłów, 14 wstrzymało się od głosu, Kornela Morawieckiego nie było na posiedzeniu.

Decyzje tą przyjąłem z pewną ulgą. Nie wierzę w to, że ta Kukizowa większość jest w stanie prowadzić jakąkolwiek logiczną politykę. Kukiz – owszem – będzie wygłaszał jakieś obrazoburcze oświadczenia (jak teraz w stosunku do PSL), będzie załatwiał jakieś interesy swoich kolegów ze Służb Specjalnych (po to został przez klub wydelegowany do składu komisji ds. służb), ale to wszystko, co znane jest jako “Projekt Kukiz” – moim zdaniem skończy się kompromitacją muzyka, który owszem ładnie potrafił nauczyć się roli i deklamować o patriotyzmie, oddolności, antypartyjniactwie, ale którego działania są całkowitym zaprzeczeniem głoszonych wartości.

janusz-sanocki-kukiz-Wojownicy

Janusz Sanocki

Pan Janusz poinformował o tym fakcie w dniu 24 listopada na swoim profilu na Facebook.com. 

https://www.facebook.com/janusz.sanocki21/posts/775952715864546

Wojownicy z całej Polski nie zostawiają suchej nitki na Pośle co możemy przeczytać w komentarzach pod postem posła Janusza Sanockiego.

Moim zdaniem taka nielojalność powinna skutkować oddaniem mandatu przez Posła ponieważ nadużył on zaufania wyborców.

Autor: Wojownik15.pl 

janusz-sanocki-fbkomentarze