Kukiz’15 składa życzenia Panu Redaktorowi WPROST Dobskiemu.

Miałam już nie poruszać tematu, ale idą święta więc postanowiłam wysłać życzenia Panu Redaktorowi Dobskiemu. Mam do Was ogromną prośbę o ich udostępnianie. Pomóżcie mi zrobić z nich News Dnia.

Treść załączonego listu:
Sz. P.
Marcin Dobski
Tygodnik WPROST

Z uwagi na to, że niespodziewanie wykazał Pan zainteresowanie moim biurem poselskim w Krakowie i poświecił mu Pan tekst na cała stronę w tygodniku „Wprost”- opatrując jednocześnie sugestywnym tytułem „Posłanka daje zarobić swoim”- chciałabym wykorzystać to dla dobra spraw klientów tego biura. Nie chce odnosić się do treści, które Pan zawarł, gdyż specjalnie nie ma do czego, aczkolwiek dziwi mnie fakt, że tygodnik z dobrą renomą decyduje się na publikowanie tak miernych tekstów, ale nie moim zdaniem jest ocenianie sposobu zarządzania gazetą.
Chciałabym jednak zadać Panu parę pytań, które nasuwają mi się w związku z Pana zainteresowaniami, a mianowicie:
– Gdzie Pan był, gdy biuro i jak Pan nazywa „swoi”- czyli działacze Kukiz 15 w Krakowie – organizowali co miesiąc akcje zbiórek na leczenie Miłosza, który nie mógł chodzić; Sylwii, która przeszła udar, Maxa, który czekał na operacje i kilku innych dzieci…? Potrzebowali dziennikarza i artykułu by uratować im zdrowie i życie.
– Gdzie Pan był, gdy sami na powyższe zbiórki zebrali 80 tyś zł i przekazali tym potrzebującym?
– Gdzie Pan był, gdy siedząc w tym biurze udzielali ponad 170 darmowych porad i dokonywali interwencji, dzięki którym nie eksmitowano rodziny z dziećmi, gdy pomogli kilku rodzinom, którym groziła eksmisja z powodu kredytów czy pomagali w organizacji usług opiekuńczych dla dzieci niepełnosprawnych? Potrzebna była wielokrotnie pomoc dziennikarza… gdzie Pan był?
– Gdzie Pan był, gdy dzięki ich interwencji udało się zablokować eksmisje kombatantów ze Światowego Związku Armii Krajowej w Krakowie? Potrzebny był dziennikarz, który przejmie się losem tych starszych i oddanych ojczyźnie osób.
– Gdzie Pan był, gdy walczyli o ochronę Starego Miasta w Krakowie przed złą zabudową i jednocześnie likwidacją miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych? Wie Pan, że to m.in. ich determinacji zawdzięczamy to, że będzie komisja śledcza, która zbada tą sprawę? Zaangażowany dziennikarz pomógłby im zdecydowanie.
– Gdzie Pan był, gdy potrzebowaliśmy wsparcia dziennikarza, który nagłośni sprawę ludzi niepełnosprawnych, którzy tracili ulgę rehabilitacyjną?
– Gdzie Pan był, gdy prosiłam o wsparcie dziennikarzy w walce o zrównanie świadczeń dla opiekunów niepełnosprawnych, którzy muszą głodować za 520 zł miesięcznie?
– Gdzie Pan był, gdy walczyłam z patologia Szpitala w Olkuszu, gdzie zamiast płacić pielęgniarkom czy kupować sprzęt medyczny, prywatna spółka wyprowadza miliony do firm doradczych?
– Gdzie Pan był, gdy sama walczę z mafią śmieciową, która ludziom w Kluczach urządziła toksyczne zagrożenie życia, a mnie grożono za składanie sprawy do prokuratury?
– Gdzie Pan był, gdy Ci „swoi” robili akcje na ulicach Krakowa przeciw smogowi, bo rząd nie chce promować filtrów na kominy polskiej produkcji, które tu i teraz niewielkim kosztem uratowałyby wiele ludzi chorujących ze względu na jakość powietrza?
Rozumiem, że przejechanie do Krakowa i zebranie tych wszystkich wiadomości jest wysiłkiem, ale proszę sobie odpowiedzieć na pytanie ile dobra by Pan tym wysiłkiem zrobił…
A gdy w Sejmie w marcu ja i Ci „swoi” robiliśmy konferencje, którą poświeciliśmy problemom kobiet na rynku pracy, rzeczy bardzo ważnej, wie Pan gdzie Pan był??? Siedział Pan na górnym holu Sejmu i bawił się z nudów swoim telefonem…. Ale chyba rozumiem – to był dla mężczyzny duży wysiłek – zejść na dół i posłuchać problemów kobiet, prawda?
Mogłaby wymieniać wiele rzeczy, które udało się mnie i tym „swoim” zrobić przez te 2 lata dla dobra drugiego człowieka. Nie udało się zapewne wszystko, ale z całą mocą ja i ludzie ze Stowarzyszenia Kukiz’15, w tym jego regionalny szef Piotr Kubiczek, robimy co możemy, by wykorzystać to, co mamy do dyspozycji by robić dobro. Pan próbuje być dziennikarzem… Próbuje jak widać w wielu redakcjach mimo tak młodego wieku. Wiele redakcji stwarza Panu przestrzeń, a Pan dostaje szanse, by przy tej okazji robić cos dla innych. Co Panu udało się dobrego zrobić dla innych w swojej pracy? Komu Pan pomógł? Pytam Pana jako człowieka…, bo dostał Pan szansę dużego wpływu na wielu ludzi. Jak Pan ją wykorzystuje?
Może Pan pisać, że kierując się gospodarnością wynajęłam biuro od działacza i zawsze może Pan powiedzieć, że mogłam gdzie indziej… drożej, ale gdzie indziej. Mogłam i to mój „wielki” grzech. Pewnie mam jak i działacze kilka innych grzechów… np. kupuje jeszcze kwiatki w kwiaciarni u mojej koleżanki, a ciasta na konferencje w Sejmie upiekły mi osoby niepełnosprawne zatrudnione w firmie społecznej, którą kiedyś tworzyłam, bo na sejmowy catering nie było mnie stać. Ale potrafię wstawać z łóżka i motywować się tym, że dzisiaj ja i ludzie skupieni wokół mnie zrobimy coś dobrego. Nie wiem czy będę w polityce długo, może wrócę do swojej pracy, którą wykonuje od 22 lat głównie po to, by robić cos dla innych. Ale z cala pewnością wiem, że z czystym sumieniem mogę myśleć, że jeśli nawet cos mi nie wyszło… to nikogo nie skrzywdziłam. A ciekawe jak Pan dzięki swojej pracy myśli codziennie o sobie przeglądając się w lustrze. Czy aby nie tak : Nic dobrego nie zrobiłem, ale może dziś, chociaż uda mi się innym parę rzeczy utrudnić… aaa co ?! jak ja nic nie robię, to innym tez poprzeszkadzam…
Szanowny Panie, może Pan także na TT zacierać ręce i cieszyć się, że głupia posłanka naiwnie daje rozgłos Panu marnemu artykułowi. Zaskoczę Pana i napiszę, że mam świadomość tego, że ten list da Panu rozgłosu, bo artykuł sam w sobie nie przebił się nawet do brukowców – jest po prostu marny dziennikarsko. Zdecydowałam się jednak napisać ten list i wysłać go również do wiadomości Wprost i PAP głównie dlatego, by kierując się swoją życiowa zasadą wykorzystuje każdy moment by robić dobro. Pisze to z nadzieją, ze wydawcy oraz inni dziennikarze, którzy są zwyczajnie dobrymi ludźmi zrozumieją, jak wielka jest moc w ich władaniu i jak wiele dobrego mogą zrobić… albo złego. Jedną z tych złych – bardzo złych rzeczy – jest danie miejsca w przestrzeni medialnej takim osobom jak Pan…
Jest Pan młody a już bardzo cyniczny . Strach pomyśleć ile krzywd może Pan jeszcze zrobić, jeśli jakimś cudem uda się Panu zrobić karierę w mediach z takim podejściem do tego pięknego zawodu. Dziennikarze mają za zadanie pokazywać i piętnować patologie życia politycznego, ale przy tej okazji mogą czasem zrobić coś dobrego dla ludzi. Nie jest dziennikarzem ten, kto nie pokazuje żadnej patologii a jedynie chce zdyskredytować pracę innych, bo nie ma pojęcia co to etyka. Pana dzieła to głównie burzenie, a moje i ludzi których Pan oczernia to budowanie. Bywa, że czasem jakiś element odpadnie z tej budowli, ale liczą się intencje, a potknięcia można wybaczyć, bo nie myli się tylko ten, kto nic nie robi… Proszę się nie martwić. Nie mam zamiaru jak to w politycznym świecie bywa podawać Pana do sądu. Nie dlatego, że ma Pan rację, tylko dlatego że szkoda mojego czasu na przepychanki, podczas gdy w tym samym czasie mogę uczynić wiele dobrego w sprawie, która właśnie teraz została zgłoszona do mojego biura w Krakowie.
Szanowna redakcjo WPROST. Bardzo cenię wielu waszych publicystów i redaktorów – nawet tych o innych poglądach na świat niż ja. Wiele z nich używa pięknego warsztatu dziennikarskiego, by budować i pokazywać swoje idee. Widać, że w nie wierzą. Robicie wiele dobrego dla przejrzystości i tropienia patologii życia politycznego w Polsce i to jest wielka sprawa. Tym bardziej nie rozumiem Państwa decyzji o współpracy z „dziennikarzem”, którego jedyną zaletą jest dokopywanie innym dla zasady samego kopania.
Panie Dobski, życzę Panu przede wszystkim łask chrystusowych w te święta. By były dla Pana okresem, w którym dar jaki Pan otrzymał wykorzystał dla dobra innych i doświadczył tego uczucia jak to jest być zwykłym przyzwoitym człowiekiem….

Agnieszka Ścigaj

Random Posts