POTRAFISZ POLSKO NIE ZMARNOWAĆ SWOJEGO SUKCESU?

Wszystko w nas i wokół nas okrzepło, nikogo nie stać już na poświęcanie maksymalne swego czasu, pieniędzy i rodziny by coś budować w Kukiz’15 tak jak było to dwa lata temu.

Teraz nadszedł moment na rozwiązania i pomysły gdzie każdy może dołożyć się odrobinę, nie obciążając i nie angażując zbyt głęboko.

Problem w tym, że te pomysły muszą być genialne w swoim rdzeniu, dobrze przemyślane i jeszcze lepiej zorganizowane by przełożyły się na efekt i nie skończyły wielkim piardem z kleksem. 

Czego najbardziej potrzebuje Kukiz’15?


Na pewno nie dostępu do mediów głównego ścieku.

Po pierwsze dostęp mamy a po drugie nie jesteśmy w stanie tam z niczym powalczyć. Przyjrzyjcie się obiektywnie jak to wygląda, jedn-dwa dobre wystąpienia a potem nagle jebut i Szjabus-Wielgus na widok Pawła w programie na żywo odbija.

Publicznie kłamie, robi awanturę i my już nie jesteśmy w stanie z tym zrobić kompletnie NIC. Nikt nie jest w stanie. Poszło w świat asta la vista.


I tak jest cały czas.. walka z wiatrakami.

Czasami uda się posłowi Jakubiakowi czy Liroyowi kogoś w studiu zgasić ale przełożenia na sposób globalnego patrzenia na Kukiz’15 przez lud nie ma to żadnego, no w każdym razie niewielkie.

To oczywiście buduje pewne marki w mediach związane z nazwiskami jak Tyszka, Kukiz czy Liroy ale kompletnie nie zmienia stosunku ludu do Kukiz’15.

Aby tak było potrzebna jest w tych mediach NASZA narracja jako ruchu a takiej nie mamy i nie będziemy mieć.
Aby operować za pomocą tv potrzebna jest pewna permanentność działań, brak wpadek na wizji, ciąg logiczny różnych wystąpień, jednolita postawa posłów a to z kolei kłóci się się z ideami Kukiz’15.

Przeciętny odbiorca myśli obrazami i wrażeniami a nie słowami które padają z ekranu.

Jeżeli zapamiętuje przebijający się przekaz, że sympatycy Kukiza to gówniarze palący marychę albo ruch Palikota-bis to owszem przyzna, że JOW to może być ciekawy pomysł i że ładnie Kukiz punktuje wpadki rządu ale zwolennicy to jakaś nieokrzesana, niedouczona i nierozgarnięta banda.

Tak ma zakodowane i już.


W sieci z kolei nasza pozycja jest stabilna i dość silna.

Właściwie potrzeba tu tylko prac organizacyjnych bo więcej bez wkładu finansowego też nie jesteśmy w stanie zmienić.

A ponieważ jest nieźle to lepiej skupić się na organizacji, zachęcaniu naszych działaczy do zakładania stron www by istnieć szerzej niż FB, udzielaniu na lokalnych portalach, większej aktywności na ćwierkalni itd.


I powiem wam, że w sieci przy odrobinie wysiłku jesteśmy w stanie tworzyć własną narrację i dawać swój przekaz choć to wymaga pewnej pracy ale pytanie brzmi jak dotrzeć do ludzi którzy nie mają internetu.. i to jest pytanie za milion.


A jeśli wam powiem, że to jest możliwe…

Autor:Małgorzata Leśnikowska 

żródło:https://www.facebook.com/groups/1626250960940754/?fref=nf