Rada miejska w Warszawie

Rady Miasta pękają w szwach. MSWiA twierdzi, że dla dobra mieszkańców

W 2015 roku liczba radnych w Nowym Jorku nie była większa niż 60. W Los Angeles – będącym drugim pod względem liczby mieszkańców miastem w Stanach Zjednoczonych – liczba ta nie przekroczyła 20. W tym samym czasie w Warszawie urzędowało 469 radnych miejskich.

Rada miejska w Warszawie
Sala Rady Miejskiej w Warszawie. Żródło: Wikipedia

Tak duża ilość przedstawicieli mieszkańców stolicy wynika ze specyficznego charakteru Warszawy i jej specjalnej organizacji. Choć ustawa o ustroju miasta stołecznego Warszawy reguluje, że ilość radnych miejskich wynosi 60, ten sam akt prawny wymaga od władz stolicy obowiązkowego utworzenia dzielnic jako jednostek pomocniczych. Z tego względu faktyczna liczba radnych wynosi o wiele więcej, niż 60 osób, ponieważ wielu z nich należy nie do Rady Warszawy, a rad poszczególnych dzielnic.

Najliczniejszą dzielnicą miasta stołecznego jest Mokotów, liczący blisko 220 tysięcy mieszkańców – to prawie tyle, co cała Częstochowa. Podczas gdy w Radzie Miasta Częstochowy zasiada 32 radnych, w Radzie Mokotowa liczba ta wynosi 28. Łącznie dzielnic Warszawy jest 18. Działają one jak „miasta w mieście”, mnożąc licznych urzędników, burmistrzów czy radnych.

W 2015 roku każdy radny w Polsce mógł liczyć na uposażenie wynoszące ponad 2500 zł miesięcznie. Kwota ta pozostawała wolna od podatku, co uniemożliwiało państwu odprowadzenie od niej składek. Zakładając, że wszyscy radni Rady Warszawy oraz jej jednostek pomocniczych przez swoją czteroletnią kadencję przyjmowaliby te pieniądze, skarb państwa wydawałby na pensje dla radnych samej tylko stolicy ponad 56 milionów złotych. A radnych ma przecież każda gmina w kraju.

Tak absurdalna biurokracja nie jest zjawiskiem powszechnym. Nie tylko w przytoczonych miastach Stanów Zjednoczonych Ameryki liczba przedstawicieli w radach miejskich jest dużo mniejsza – również w takich metropoliach, jak Paryż czy Berlin, nie zasiada więcej niż 200 radnych. To ponad połowa mniej niż w Warszawie.

Problem horrendalnie wysokiej liczby radnych nie dotyczy tylko Warszawy. Ustawa o samorządzie gminnym określa konkretną ilość przedstawicieli w radach, która zależy od ilości mieszkańców danej gminy. Według przepisów obowiązującej ordynacji miasteczko liczące do 20 mieszkańców posiada piętnastu radnych. Czyli praktycznie tyle samo, co… we wspomnianym już wielokrotnie, blisko cztero milionowym Los Angeles.
Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców miasta, sytuacja staje się coraz bardziej kuriozalna. W gminach do 100 tysięcy mieszkańców ilość radnych wynosi już 25. Co więcej, na każde kolejne rozpoczęte 100 tysięcy mieszkańców, do rad dołącza po trzech nowych radnych. Według ustawa, łączna ich liczba nie może jednak przekroczyć czterdziestu ośmiu.

Posłowie Kukiz’15 Tomasz Jaskóła oraz Paweł Grabowski, negując sens wybierania aż tylu radnych, wystosowali do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji pytanie z interpelacją o planowane przez resort kroki zmierzające do zmniejszenia ilości przedstawicieli w radach. Minister w swojej odpowiedzi powołał się na kolegialny charakter rad gmin, stwierdzając, że radnych musi być na tyle dużo, aby zdołali wybrać ze swego grona przewodniczącego oraz powołać członków licznych komisji. Szef MSWiA zwrócił również uwagę na zmianę ustawy o samorządzie gminnym z roku 2002, która zmniejszyła ilość radnych – przed nowelizacją ich ilość była bowiem jeszcze większa.
W odpowiedzi na interpelację pojawiła się także sugestia, że radni w gminach niebędących miastami na prawach powiatu, wybierani są w jednomandatowych okręgach wyborczych. W opinii ministra zmniejszenie liczby przedstawicieli w radach takich gmin skutkowałoby zmianami w granicach okręgów wyborczych, co z kolei przyczyniłoby się do osłabieniem więzi pomiędzy radnym, a wyborcami.

Pozostaje więc zastanowić się nad tym, jak problem wspomnianego poczucia wspólnoty rozwiązany jest w największych metropoliach zagranicy, gdzie mniej liczne rady miejskie funkcjonują prawidłowo. Należy także poważnie przekalkulować ilość pieniędzy, jakie państwo przeznacza na uposażenia dla tak wielu radnych, a które mogłyby zostać wydane na istotniejsze cele.

Tekst nadesłał: Patryk Kubat

Biuro poselskie 
Posła na Sejm RP
Tomasza Jaskóły
(34)310-40-77
511 776 207

Random Posts