Wywiadownia Lisa – Leszek Płonka – Nieoficjalny Oficjalnie

Witaj Leszek.

Bardzo się cieszę, że mogliśmy spotkać się w Warszawie pierwszy raz w realu. Przedtem wiadomo, ciągły właściwie kontakt w sieci…. Popytajmy ?

 

plonka

 

Lis: Skąd pomysł na Nieoficjalną Stronę Wsparcia? Powiedz jak powstawała i jak działa….

Leszek Płonka: Strona powstała w lutym 2015r. W tym czasie wyobrażałem sobie że lada chwila pojawi się w sieci jakaś porządnie prowadzona strona Kandydata na prezydenta. Widziałem rosnące zainteresowanie w sieci nie-politykiem Pawłem Kukizem, ciągłe pytania o program i poglądy a jednocześnie rosnącą falę „hejtu”. Postanowiłem choć częściowo zatkać informacyjną dziurę i stworzyłem „Nieoficjalną Stronę Wsparcia – Kukiz 2015”.

Bloga zdecydowałem się uruchomić w takim miejscu, aby możliwie trudno było go zabić np. atakiem DDOS lub przejąć. Miało być „rock solid”, nawet kosztem ograniczonej funkcjonalności. Mimo narzuconych ograniczeń uważam że strona, którą prowadzę daje więcej możliwości uporządkowania treści od Facebooka gdzie wszystko umyka w dół z prędkością światła i wpisy giną gdzieś, w czeluściach, trudne do znalezienia.

Co do nazwy – moją intencją było to, abym przez swoją działalność nie zaszkodził „sprawie”. Od wszystkiego co zamieściłem na blogu Paweł Kukiz i jego sztab mogą się szalenie łatwo zdystansować w razie potrzeby bo jest to strona „nieoficjalna”, tworzona przez niezależnego napaleńca. To po pierwsze. Po drugie, nie było w nazwie odniesienia do wyborów prezydenckich bo wiadomo było od razu, że akcja będzie się ciągnęła aż do parlamentarnych. Kukiz w nazwie wiadomo czemu a rok – aby łatwiej odróżnić ew. strony dotyczące wcześniejszej działalności muzycznej Pawła od mojego bloga. Potem zmieniłem troszkę nazwę, tak aby zawierała Kukiz’15 w miejsce pierwotnego Kukiz 2015.

To tyle o powstaniu, pytasz jak działa? Tu nie ma wiele do opowiedzenia. Działam sam. Staram się wybrać materiały istotne, jednocześnie jednak jestem zwolennikiem prowadzenia kampanii pozytywnej więc wyboru treści dokonuję z włączonym „filtrem pozytywności”. Bardzo rzadko piszę coś od siebie, głównie zamieszczam linki do tego co znajdę w sieci. Przytaczam też wybrane wypowiedzi z Facebooka bo wiem, że wiele osób z zasady nie korzysta z tego serwisu, a pojawia się tam wiele ważnych treści.

O niektórych sprawach piszę z pewnym opóźnieniem lub wcale. Bierze się to stąd, że czasem czekam na ostateczne wyjaśnienie jakiejś sprawy, czekam aż się pojawi więcej informacji na dany temat. O imigrantach nie piszę i nie zamierzam, ponieważ w moim przekonaniu cała sprawa zakrawa na jakąś grubszą, być może wielopiętrową, międzynarodową manipulację. Nie wiem czyją, nie wiem w jakim celu i martwi mnie to że pozwalamy komuś rozpalić w sobie takie emocje, bardzo silne i bardzo negatywne. Nic dobrego z tego wszystkiego nie wyniknie – tego się boję, i dlatego postanowiłem nie dorzucać do tego pieca zwłaszcza w sytuacji, gdy emocje biorą górę nad wyrachowaniem.

W ramach bloga prowadziłem także kalendarz, pojawiający się na FB jako „Tydzień z Kukizem”. Tutaj intencją była mobilizacja „elektoratu” polegająca na tym, że ludzie widzą że „coś się dzieje”, że odbywają się spotkania, że mają miejsce różnorakie wydarzenia, że „Polska obywatelska wybuchła”. Z tym kalendarzem był spory kłopot bo musiałem samodzielnie poszukiwać informacji, tylko kilka osób aktywnie zgłaszało wydarzenia do zamieszczenia w kalendarzu. Tak więc nie mając szans na ogarnięcie całości zamieszczałem tyle ile udało mi się zebrać – robiłem z tego wklejki na FB, trochę „lajków” było… Tak, to jest niezłe miejsce na podziękowanie za lajki :)

Lis: Poparcie dla PK, a teraz już właściwie dla RK Kukiz’15. Na czym ono się opiera i jakie widzisz w nim możliwości, potencjał i niebezpieczeństwo….

Leszek Płonka: Pytasz o moje poparcie czy poparcie w ogóle? Nie jestem socjologiem więc odpowiem za siebie. Moje poparcie dla działalności Pawła zaczęło się na poważnie gdy usłyszałem że chciałby ukrócić kolesiostwo w zarządach spółek Skarbu Państwa. Nie wiem już kiedy po raz pierwszy o tym z ust Pawła usłyszałem (na filmie rzecz jasna, nigdy z Nim nie rozmawiałem). Do tego doszła kwestia JOW, zwłaszcza publiczny sposób liczenia głosów i tryb ogłaszania wyników. To był chyba koniec roku 2013 o ile pamiętam. Potem, już podczas kampanii prezydenckiej, uważnie śledziłem pojawiające się wypowiedzi, oglądałem nagrania ze spotkań i muszę powiedzieć że trudno by mi było znaleźć w tych materiałach coś, z czym bym się nie zgadzał. Ale to żadna odpowiedź – posłuchajcie Kukiza to dowiecie się na czym opiera się moje dla Niego poparcie ;-)

Żeby nie rozwlekać – ja bym to nazwał tęsknotą za normalnością. Normalnością rozumianą w ten sposób, że w drugim człowieku widzi się po prostu człowieka a nie śmiecia i to widzenie rozciąga się na wszelkie dziedziny, od polityki po kulturę w ruchu drogowym. Starałem się to opisać najkrócej jak potrafię ale mam w tym miejscu prośbę, aby przez chwilę, moment jeden zastanowić się nad konsekwencjami zastosowania tak zdefiniowanej „normalności” w relacji władza-obywatel.

Taką tęsknotę za normalnością wyczuwam w tym, co Paweł mówi do ludzi i mam nadzieję, że robi to szczerze.

Poparcie dla Kukiz’15 to już niestety inna rzecz. Nie ma na razie żadnej formalnej organizacji zrzeszającej zwolenników Kukiz’15. Nie można się „zapisać” więc nie można powiedzieć kto tak naprawdę jest w Ruchu Kukiza a kto nie. W zwolennikach Ruchu Kukiza widzę umiłowanie Ojczyzny – odpowiem górnolotnie. Postrzegam ten Ruch jako wielki tygiel głównie pozytywnych emocji. Tygiel z częściami pływającymi w postaci osób bardziej zaangażowanych lub tych, które z takich czy innych przyczyn znalazły się na powierzchni. Konkretnych ludzi znam głównie z sieci a do znajomości tego rodzaju podchodzę z rezerwą. Ale w każdym razie – trudno nie popierać pozytywnych emocji, nieprawdaż?

Pytasz o możliwości i potencjał? Tutaj odpowiedź jest dość prosta: na obecnym etapie potencjał jest olbrzymi, ponieważ Ruch jest popierany przez wielu wartościowych i wciąż jeszcze rwących się do działania ludzi. Ludzi często świetnie wykształconych. Niebezpieczne byłoby zmarnowanie tego potencjału. Tak, w tym chyba upatruję największe zagrożenie dla Ruchu Kukiza. Ludzie, którzy z całą mocą uwierzyli w możliwość pozytywnej zmiany muszą teraz poczuć się tej zmiany częścią. Muszą poczuć się potrzebni i wysłuchani. Ci ludzie poczuli potrzebę i potencjalną możliwość wpływania na bieg wydarzeń. To często ludzie naprawdę inteligentni i nie zadowolą się byle czym.

Czarny scenariusz, bardzo niestety możliwy jest taki, że zaangażowani ludzie stracą wiarę. W tym roku mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju zrywu, wybuchu. Bardzo się boję że ilustracją do tego co dzieje się obecnie, będzie w przyszłości zdjęcie wypalonej zapałki. Bardzo wymowne, bo zapałki drugi raz nie zapalisz.

Lis: Osobiste refleksje… odcinek dla wywiadowni krótkie podsumowanie całości. I dla kogo te osobiste refleksje są kierowane….

Leszek Płonka: Chcesz krótkie podsumowanie czegoś, czego nie skończyłem jeszcze pisać. Zasialiśmy wiatr, mam w tym swój mały udział. Zasialiśmy wiatr w lutym i zebraliśmy na razie kilka mniejszych tajfunów, te wrześniowe nieźle potargały nam żagle i rozproszyły flotę ale liczę na to, że busole na stateczkach się nie popsuły i nadal wskazują ten sam kierunek. Wyniki wyborów jedni nazywają sukcesem inni – precyzyjnie skonstruowaną porażką a ja mam napisać krótkie podsumowanie…

Dla kogo to piszę? Może dla osób jeszcze mniej zorientowanych w temacie niż ja. Także dla tych, którzy stracili wiarę. Głównie dla siebie. Refleksje siejącego wiatr ale nie biorącego udziału w głównym nurcie wydarzeń. Zbyt mało wiem, abym mógł z czystym sumieniem opisać wszystko co wiem. Zbyt dużo wiem aby milczeć. W trzecim odcinku wciąż niedokończonych „refleksji” napisałem, że milczenie ludzi o umiarkowanych poglądach powoduje, że debata sprowadza się do pyskówki między skrajnościami. A to w dłuższej perspektywie zniechęca umiarkowaną większość nie tylko do prowadzonej w ten sposób dyskusji ale w ogóle do całej sprawy. Dlatego uważam, że trzeba zabierać głos właśnie zwłaszcza wtedy gdy temperatura sporu rośnie.

Lis: To kawał roboty i moc czasu, i jak najbliżsi na to zaangażowanie spoglądają, czy nie koliduje to z pracą zawodową… Wiesz, opowiedz kim jest Leszek Płonka poza Nieoficjalną, tzn Nieoficjalnie ;)

Leszek Płonka: Umysłowy charakter mojej pracy zawodowej wymusza robienie przerw, które zwykle przeznaczałem na śledzenie bieżących wydarzeń – przez internet. Teraz oprócz zwykłego czytania doszło prowadzenie bloga. Pochłania to mniej więcej tyle samo czasu co zwykłe czytanie więc nie ma na razie „masakry”. Choć w zasadzie to jest masakra bo ja bardzo dużo pracuję a właściwie powinienem powiedzieć, że bardzo dużo się uczę choć mam już swoje lata i jakieś-tam dopiski przed nazwiskiem. Tak więc siedzę godzinami przed komputerem i komuś może się wydawać że wciąż wiszę na „Fejsie” i walczę z systemem. Tak, poświęciłem wiele godzin ale jako nauczyciel akademicki miałem stosunkowo długie wakacje co dodatkowo ułatwiło sprawę.

Mam się przedstawić… Cóż, postrzegam siebie jako bardzo zwykłego ludzika – mam rodzinę, pracę, dom… Zwłaszcza rodzina i dom to wielkie wyzwanie dla lekkoducha mojego formatu. Bardzo dużo czasu spędzam przed komputerem co wynika z charakteru pracy – o tym napisałem już wyżej – ale także z zamiłowania – troszkę programuję, sprawia mi to wielką „frajdę”.

Moje pierwsze kontakty z internetem sięgają czasów, gdy czarno zielony terminal VT-100 był niezłym wypasem dla mnie, mającego dostęp tylko do VT-52. GOPHER i WAIS – kto dziś pamięta te romantyczne czasy internetu sprzed WWW? Te wczesne doświadczenia do dziś rzutują na moje postrzeganie tego czym obecnie stał się internet z całym tym Facebookiem i nachalnością reklamy na „onetach”. To również rzutuje na sposób, w jaki prowadzę bloga oraz na to jak oceniam nowo powstające strony (np.ruchkukiza.pl) i dlatego wspominam swoją dość długą internetową przeszłość. Moje oceny mogą nie być „na czasie”.

Lis: Co dalej jak widzisz możliwości rozwoju i bycia w Kukiz’15? Czy naprawdę doprowadzi to do Zmiany? Sam widzisz, że np PiS już zaczyna ‚uśmiechać się’ do posłów kukizowych… To było do przewidzenia…

Leszek Płonka: Rozwój i mój ew. udział w Kukiz’15 zależy teraz od tego co postanowi „centrala”. Budowanie struktur lokalnych ma się rozpocząć lada miesiąc. No nie mogłem się powstrzymać z tym sarkazmem bo czekam na ten moment nawet nie od maja tylko od lutego… Jeżeli „oni” tego nie ogarną, i to szybko – będzie słabo. Może jeszcze odrobinę uściślę. Struktury nie muszą powstawać błyskawicznie ale „ludzie” muszą widzieć że coś się w tej sprawie dzieje. Komunikacja i koordynacja, droga centralo.

Pytasz o „Zmianę”. Aby to się mogło dokonać potrzebna jest dobra współpraca między naszymi posłami na Sejm, to podstawowa sprawa. To oni muszą pokazać nową jakość bo to ich będzie pokazywać TV, nie nas tu „na dole”. Wydaje mi się osobiście, że Paweł ma tego świadomość i stąd właśnie taki wybór „jedynek” na listach. To muszą być ludzie, którzy nie dadzą „plamy”, nie dadzą się zjeść mediom. Te cechy mogą się okazać równie ważne jak ideowość.

Nie mam zbyt dobrego zdania o polskich parlamentarzystach poprzednich kadencji. W mojej ocenie nasi posłowie wchodząc do Sejmu zderzą się z rzeczywistością będącą konglomeratem wysublimowanego cynizmu i bezczelnego draństwa. I teraz do Was mówię, kochani WoJOWnicy bo kto wie, być może właśnie pewne cechy charakteru jakie trzeba posiadać aby przetrwać w takim środowisku są jednym z powodów, dla których na „jedynkach” listy Kukiza znalazły się te a nie inne osoby? Kryształowa uczciwość to piękna cecha ale czy to wystarczy? Nie wiem tego ale być może trzeba było wybrać tych, którzy sprawdzili się w dłuższym okresie czasu niż te kilka miesięcy kampanii, w swym klimacie przypominającej wręcz jakiś powstańczy zryw?

Wątpię, aby udało się przeprowadzić „Zmianę” już w tej kadencji parlamentu. Dlatego też tak ważne jest budowanie wizerunku „nowej jakości”, który pozwoli za cztery lata wykręcić o wiele wyższy wynik podczas wyborów i wtedy – kto wie co się zdarzy?

Moje powątpiewanie w możliwość Zmiany przez wielkie „Z” nie oznacza, że nasza reprezentacja w Sejmie ma siedzieć cicho i nic nie robić. Myślę, będą mieli bardzo wiele bardzo trudnej i bardzo ważnej pracy.

Jeśli chodzi o ewentualne transfery z Kukiz’15 do PIS to ja nie jestem taki pewien czy to się PISowi uda. Przynajmniej jeszcze nie na tym etapie. Przejście do innego obozu zaraz na początku kadencji to w mojej ocenie polityczny strzał we własne kolano. Jeżeli wśród naszych posłów znajdą się tacy głupcy to niech lepiej sobie odejdą, choć przy tej okazji sam Kukiz wyjdzie na naiwniaka, to by było źle. Coś mi się jednak wydaje, że cała sprawa jest obecnie nadmuchiwana przez żądne sensacji media a jeżeli ze strony PISu padają jakieś propozycje to mają one na celu głównie zdyskredytowanie Kukiz’15 jako całości a nie są skierowane na wzmocnienie swego stanu posiadania. PIS ma większość, jeden czy drugi dodatkowy poseł nie zmienia w tej kwestii prawie nic. Tak więc jedno zdanie do „naszych”: nie bądźcie naiwni i nie dajcie się prowokować, prędzej ktoś z Was zrobi głupców niż pozwoli na to, abyście mieli realny wpływ na decyzje podejmowane w PIS. Mówię to na wszelki wypadek, jestem przekonany że zdają sobie z tego świetnie sprawę.

Lis: Znam Twe zdanie o pracy sztabu, a właściwie sztabów ;) Zamilczmy lepiej… Ale wizerunek sieciowy tego, co powstaje (struktury) powinien być inny niż do tej pory…. Jaki? Fejs nie wystarczy. Czy Nieoficjalna może stać się oficjalna?

Leszek Płonka: Byłoby wspaniale, gdyby powstała strona internetowa zawierająca aktualności oraz coś w rodzaju archiwum dokonań. Nie wydaje mi się, aby główne media były jakoś szczególnie nam przychylne więc raczej zaistnieje potrzeba ogłaszania sprostowań oraz całych artykułów naświetlających sprawy z „naszego” punktu widzenia. Przekaz musi być tak skonstruowany, aby czytelnik słabo zorientowany w temacie miał krótko i jasno wyłożone co się dzieje i dlaczego.

Do tego dochodzi wykorzystanie serwisów zewnętrznych – oczywiście FB ale także porządny wielokanałowy przekaz na Youtube. Wystarczy zobaczyć jak to robi przykładowy Max Kolonko – filmy są podzielone tematycznie. Moim zdaniem materiał wideo jest obecnie najlepszym nośnikiem „propagandy” – wystarczy sobie pomyśleć – gdyby to co Kolonko mówi spisać na papierze, któż by to czytał? Jakaś niewielka garstka niepokornych intelektualistów. Materiał wideo ogląda rzesza ludzi. Kukiz’15 mówi jak jest – to by było coś… I nie można przed kamerą postawić byle kogo, to musi być osoba odpowiednio „wyszczekana”. Paweł się nadaje ale z pewnością znalazł by się ktoś jeszcze. Niekoniecznie spośród posłów. Stawiając przed kamerą różnych ludzi, o różnym sposobie ekspresji pokazalibyśmy właśnie naszą siłę w różnorodności, docieralibyśmy do ludzi o różnej wrażliwości.

Kolejnym pomysłem jest dział „krótko i na temat”. Zestaw krótkich (30, maks. 120 sekund) wycinków filmowych dotyczących konkretnych spraw. Kukiz’15 o Orbanie, Kukiz’15 o religii w szkołach, Kukiz’15 o… itd. itd. I dawać (wyselekcjonowane) wypowiedzi różnych ludzi, nie tylko samego Pawła bo właśnie trzeba teraz pokazać, że nie jesteśmy ruchem wodzowskim, że jesteśmy w pewnym sensie pospolitym ruszeniem z mnóstwem ciekawych, wartościowych i zaangażowanych osobowości.

Nieoficjalna strona wsparcia nie powinna stać się oficjalna, ponieważ brakuje tu kilku podstawowych narzędzi w zakresie nawigacji, możliwości ładowania PDF na stronę… takie tam szczegóły techniczne. Tzn. może stać się oficjalna jeśli by była taka wola „centrali”, z mojej strony nie byłoby żadnych utrudnień ale – jak napisałem wyżej – z przyczyn technicznych nie polecam. Ach, nie wiem także jak by to wyglądało od strony regulaminu serwisu blogspot.com, blog prywatny jest OK ale czy wieszanie oficjalnej strony jakiejś organizacji jest możliwe, tego nie sprawdzałem.

Lis: Wojownicy’15 – co wg Ciebie może to Stowarzyszenie, czego nie może i jak należy współpracować ze sobą?

Jak widzisz ludzi popierających Kukiza?

Czy są tu jakieś podziały?

Leszek Płonka: Zacznijmy od tego czego nie może. Nie może (i nie robi tego) uzurpować sobie prawa do reprezentowania Ruchu Kukiza jako całości ani nawet ogółu tzw. „WoJOWników”. Proszę czytać dokładnie co napisałem, Stowarzyszenie reprezentuje WoJOWników ale nie wszystkich.

Wydaje mi się, że warto w kontekście Stowarzyszenia przytoczyć słowa Olka Ziemiańczyka, który tak opisywał intencję jego powstania:

„Każdy, kto chce być z nami będzie czuł, że uczestniczy w otwartym i ważnym projekcie dla Polski. […] Zespolił nas Paweł Kukiz. Urzekł prostymi słowami, autentycznością, wiarą w naprawę Rzeczypospolitej, w proste – „ja was nigdy nie zdradzę”. Chcemy jednoczyć i iść razem ze wszystkimi prawymi ludźmi, którym bliska jest dobra zmiana dla Polski, którzy czerpią siłę z prostych, dobrych słów. Słów Pawła.”

Zwracam uwagę na „jednoczyć” a nie „jednoczyć się” w powyższym cytacie, to ważne. Stowarzyszenie jest próbą integracji i zorganizowania osób, którym brak tej organizacji doskwierał. Praca w terenie, koordynacja działań. Długofalowa strategia działań edukacyjnych. Próba uzupełnienia tego, czego niedostatek odczuwano od lutego do października. Wszystko rodzi się jednak w bólach, proces rekrutacji nowych członków jest dość skomplikowany i powolny z obawy przed zawłaszczeniem inicjatywy przez osoby o nieczystych intencjach.

To co napisałem powyżej to moje osobiste zdanie na temat Stowarzyszenia, tak naprawdę to wszelkie pytania należy kierować do tymczasowego Zarządu, tam są osoby, które w sposób zgrabny, spójny i fachowy wyjaśnią wszystko.

Cóż mogę napisać o podziałach wśród ludzi popierających Pawła Kukiza?

Niechętnie się na ten tematIMG_5335wypowiadam ale skoro prosisz… Najpoważniejszy podział moim zdaniem nastąpił w trakcie konstruowania list. Tutaj sytuacja stała się bardzo trudna do jednoznacznej oceny przez kogoś tak stojącego „z boku” jak ja. Nie zamierzam wchodzić na śliski grunt opisując sprawy, o których mam nikłe pojęcie i powiem tylko tyle, że pewna grupa osób określająca się jako prawdziwi ideowcy rozpoczęła działania, co do słuszności których ja osobiście ale także Stowarzyszenie – mieliśmy poważne obiekcje. Nie chodziło raczej o motywy ale głównie o przyjętą strategię działania. Jak wiadomo, Stowarzyszenie nie popierało żadnych form bojkotu list, choć emocje wrzały. Żeby było ciekawiej, najczęściej nadal szanujemy się nawzajem a w wielu przypadkach – jak sądzę – na słowie „szacunek” wzajemne relacje poróżnionych stron się wcale nie kończą.

Wiele miejsca poświęciłem Stowarzyszeniu Wojownicy’15 a przecież to jest tylko pewien, ważki ale liczebnie niewielki procent osób popierających Ruch Kukiza. Jest nas w „Ruchu” tak wielu, jesteśmy często z tak różnych bajek że wyszukiwanie różnych podziałów nie byłoby rzeczą trudną ale czy taka ma być moja rola? Nie sądzę.

Lis: Czy całość kampanii (obydwu) powinna być oznaczona jako cud? Czy postać PK jest wyznacznikiem wkurzenia społeczeństwa? Czy są to zmiany historiozoficzne naszych czasów?

Leszek Płonka: W moim przekonaniu przesłanie Pawła Kukiza trafiło na podatny grunt, Paweł wykorzystał nadęty balon społecznego rozgoryczenia. Pytanie bez odpowiedzi, czy balon ten był już dostatecznie nadmuchany, czy nie należało jeszcze poczekać? Ja osobiście nie widzę żadnego cudu w tym, co wydarzyło się w roku 2015 w Polsce. Cudem dla ekipy rządzącej jest chyba to, że stało się tylko to, co się stało, że ludzie nie wyszli na ulicę. Ja osobiście cały czas obawiam się, że wybuch „Polski Obywatelskiej” nastąpił przedwcześnie ale skoro już się to wydarzyło, to trzeba teraz użyć wszelkich (uczciwych) metod, aby tego nie zepsuć. Wypalona zapałka, przypominam.

Na zmianach historiozoficznych się nie znam, ale jeśli używasz tego uczonego wyrażenia jako elegancki synonim powszechnego wk..wienia z daleko idącymi konsekwencjami to mam nadzieję, że tak.

Lis: Jak widzisz możliwości Klubu Sejmowego Kukiz’15? Jaki kierunek ideowy i polityczny powinien zostać obrany?

Leszek Płonka: Możliwości Klubu Sejmowego wydają się skromne ale moim zdaniem tylko na pierwszy rzut oka. Powtórzę w tym miejscu dwie rzeczy – po pierwsze szalenie istotna jest dobra współpraca posłów. Mogą się różnić poglądami, to nic nie szkodzi. Ich zadaniem jest pokazanie nowej jakości i budowa wizerunku na przyszłość, o czym też już wspomniałem, to druga sprawa.

Myślę jednak, że życie buduje ciekawe scenariusze i oczekiwałbym od naszych Reprezentantów, że będą wykorzystywać wszelkie pojawiające się okazje żeby zrobić ile się da już teraz. Kto wie jakie się pojawią możliwości podczas czterech lat kadencji?

A tak na marginesie – tyle się pisze o możliwych transferach z Kukiz’15 do PIS. A nie pomyślał nikt o transferach do Kukiz’15? Kto wie na ile kawałków rozpadnie się PO? Kto wie ilu członków Nowoczesnej dojdzie do wniosku, że definicja słowa „wrażliwość społeczna” u pana Petru jest inna niż się spodziewali? Kukiz’15 nie mając stołków do zaoferowania może mieć w ofercie właśnie swoją „nową jakość”. Podobnie jak jedynym kapitałem ubogiego jest jego uczciwość. Jeśli tej jednej rzeczy, tej nowej jakości Kukiz’15 nie zbuduje, straci wszystko. Także nasze poparcie, mam na myśli siebie i jak sądzę Stowarzyszenie Wojownicy’15. Klub Parlamentarny Kukiz’15 ma wiele do zyskania i wszystko do stracenia. Ja trzymam kciuki. Bardziej ode mnie pobożnym sugeruję modlitwę.

Pytasz mnie o kierunek ideowy i polityczny. To dla mnie zaskakujące pytanie bo któż będzie się liczyć z moją opinią w tej kwestii? Gdybym miał coś doradzić to proponowałbym nie dać się rozsmarować na prawej ścianie sceny politycznej. Słowa te kieruję zwłaszcza do tych, którzy z tą prawą ścianą są kojarzeni, wszystko jedno czy słusznie czy nie. Proszę bardzo, niech każdy ciągnie w swoją stronę w ramach przyjętego w Klubie konsensusu ale byłbym szczęśliwy, gdyby pamiętano o czymś takim jak granica społecznego przyzwolenia. Zarówno w sferze merytorycznej jak i w zakresie stosowanej retoryki. Pamiętajmy o tym, że Polacy to bardzo pobożny naród a naszym największym patronem jest Święty Spokój. Niech ludzie mają poczucie, że działania Kukiz’15 idą w takim kierunku, żeby można było swobodnie oddawać codzienny hołd naszemu Patronowi.

Lis: Na koniec powiedz czy sam masz jakieś pomysły pomocy organizacji w regionie swoim i ogólnopolskim działaniu. Czy te osoby które właściwie na swoją rękę pracują w sieci powinny zostać połączone w jakiś wspólny team i działać pod jedną egidą? Czy się w ogóle da to zrobić?

Leszek Płonka: Myślę, że nie jestem osobą rozpoznawalną w moim regionie. To część mojego „planu”, efekt strategii jaką przyjąłem jeszcze w lutym. Nie odczuwam potrzeby brania udziału w tworzeniu struktur, niestety spodziewam się personalnych przepychanek i licytacji kto jest bardziej zasłużony. Licytacji, w której i tak odpadam w przedbiegach, w działalność kampanijną wielu ludzi włożyło mnóstwo energii i czasu (i to właśnie jest piękne). Tak więc spodziewam się, że będę stać sobie z boku i wszyscy będą zadowoleni z takiego obrotu sprawy.

Wiem, pytanie było inne – o moje pomysły pomocy organizacji. Ale skoro sam zamierzam stać z boku to nie sądzę, aby moje pomysły ktokolwiek traktował poważnie bo „pomysłów” pewnie będzie wiele. Mimo to, skoro pytasz…

Na temat samego sposobu budowania struktur nie będę się wypowiadać bo musiałbym napisać osobny artykuł. Skupię się raczej na tym, co mogłoby zachęcić ludzi do współpracy z Ruchem Kukiza (i jednocześnie zachęcić do budowy struktur). Moim zdaniem należy ogłosić, że Ruch Kukiza będzie wystawiać kandydatów do wyborów samorządowych, wszystko jedno kiedy te wybory mają nastąpić, i ogłosić nabór w najbliższej przyszłości. Jednocześnie, najlepiej we współpracy z organizacjami pozarządowymi, powołać do życia „Akademię kompetencji” prowadzącą szkolenia i wystawiającą „certyfikaty kompetencji” uprawniające do startowania w wyborach z ramienia Ruchu Kukiza. Jak miała by działać ta „Akademia”? Mam kilka pomysłów ale znów – to zbyt szeroki temat aby go poruszać tutaj.

Tak więc nabór kandydatów na kandydatów może być permanentny i rozpoczęty już niebawem – zanim pierwsi przejdą ścieżkę zdrowia w „Akademii” i uzyskają certyfikat to struktury lokalne już zdążą się utworzyć. To spowoduje, że chętnych do budowania struktur lub do zwykłego po prostu „członkostwa” będzie jeszcze więcej niż jest ich obecnie i moim zdaniem to dobrze.

Wróćmy do pytania, które jest wielopiętrowe jak chyba wszystkie w tym wywiadzie ;-)

Pytasz: „Czy osoby, które na swoją rękę pracują w sieci powinny zostać połączone w jakiś wspólny team i działać pod jedną egidą i czy się w ogóle da to zrobić?”

Osobiście spodziewam się, że internetowe działania medialne np. prowadzenie strony internetowej zostaną powierzone komuś na zasadach komercyjnych a nie w oparciu o wolontariat. W takiej sytuacji powstaje pytanie o cel łączenia osób obecnie rozsianych w internecie – czym konkretnie mieli by się zajmować, inaczej niż do tej pory? Niemniej gdyby powstał jakiś konkretny plan to jest szansa, że spotkałby się z ciepłym przyjęciem. Proszę pamiętać, że osoby, które do dziś wytrwały w swej sieciowej partyzantce na rzecz Ruchu to idealiści skłonni dać z siebie wiele gdy sytuacja tego wymaga ale jednocześnie mają swój rozum i nie są to frajerzy, którymi można orać w nieskończoność. Można mieć wiele pomysłów i sądzę, że znajdą się ludzie chcący się zaangażować jeżeli będą widzieć sens tego co robią i poczują się w jakiś sposób potrzebni i docenieni. Trzeba by o te sprawy bardzo zadbać tak, aby początkowy entuzjazm i poczucie misji nie przerodziły się w rutynę, nudę i zniechęcenie.

plonka1

Lesław Płonka 

źrudlo: https://kukiz15poznan.wordpress.com/2015/11/06/695/

Random Posts